Wyprawy w filiżance kawy

Choć organizacja podróży do Ameryki Południowej w obecnych czasach nie jest zbyt trudna, mało kto decyduje się na wakacyjną podróż w tamte rejony świata. Ten fascynujący kontynent jest jednak bliższy niż mogłoby się wydawać – pochodzi stamtąd co drugie ziarenko wypijanej przez nas kawy! W wyselekcjonowanych mieszankach można nawet znaleźć smakowe ślady tamtych stron.

Fot

Ameryka Południowa jest jednym z najrzadziej odwiedzanych przez Polaków kontynentów. Ze statystyk mówiących o liczbie sprzedanych biletów lotniczych wynika, że na podróż w tamte rejony decyduje się zaledwie 0,05% z nas. Przyczyną są wysokie ceny i niewielka liczba wygodnych połączeń. Okazuje się jednak, że na co dzień mamy do czynienia z produktem, który przemierza drogę w drugą stronę. Ameryka Łacińska odpowiada za około 50% światowej produkcji kawy. Bariści twierdzą, że w przypadku wyselekcjonowanej mieszanki pochodzącej z jednego regionu, wyrobiony konsument jest w stanie zidentyfikować smakowe ślady odległych krain. Czego możemy doszukać się w espresso zrobionym z ziaren kawowca rosnącego w Brazylii, Kostaryce i Peru?

Brazylia – kawowe zagłębie

Brazylia to największy kraj Ameryki Południowej i kluczowy dla światowej gospodarki producent kawy. Państwo zajmuje 47,3% powierzchni kontynentu i odpowiada za wytwarzanie co trzeciego ziarenka trafiającego na globalny rynek. W Minas Gerais, jednym z 26 stanów ze stolicą w Belo Horizonte mieści się największa w skali globu niepodzielona plantacja kawowca. – Ze względu na ogromną powierzchnię Brazylii, areał upraw kawowca oraz związane z dużą ilością surowca zróżnicowanie jakościowe, trudno wskazać jeden wspólny mianownik dla pochodzących stąd produktów – mówi Grzegorz Staszowski, barista Segafredo Zanetti Poland. – Jest to natomiast możliwe w przypadku ziaren z udokumentowanym pochodzeniem z konkretnego regionu. Przykładowo, średnio palona mieszanka z największej na świecie plantacji – Nossa Senhora da Guia, charakteryzuje się delikatnym, miodowym aromatem – opowiada ekspert.

Kostaryka – maleńki róg obfitości

Nazwa nadana temu krajowi podczas ostatniej podróży Krzysztofa Kolumba – „la costa rica” – oznacza w języku hiszpańskim „bogate wybrzeże”. Choć słynny żeglarz miał na myśli przede wszystkim złoto i kamienie szlachetne, bardzo trafnie opisał także to, co dziś przyciąga tu rzesze turystów. Choć sześciokrotnie mniejsze od Polski państwo zajmuje zaledwie 0,03% globalnej powierzchni lądów, można doświadczyć w nim pięciu procent światowej bioróżnorodności – na 50 tys. km kw. znajdziemy jeden na dwadzieścia gatunków występującej na naszej planecie fauny i flory! W parkach narodowych i rezerwatach, zajmujących aż 23,4% obszaru Kostaryki, spotkać można czerwonookie nadrzewne żabki, tęczowe papugi, cętkowane jaguary i wolnożyjące małpki-kapucynki. Po pniach tropikalnych drzew pnie się przeszło 1 200 gatunków storczyków. Ekolodzy wyróżniają w obrębie kraju 12 ekosystemów – od podwodnych raf koralowych po sięgające szczytami chmur drzewa górzystych lasów tropikalnych. To niezwykłe bogactwo znajduje odzwierciedlenie w smaku uprawianej tu kawy.

Fot_1

– Pochodzące z tropikalnych plantacji Kostaryki ziarna dają harmonijną kawę z wyraźnie wyczuwalnymi nutami owoców – mówi Grzegorz Staszowski. – Niektórzy porównują intensywność aromatycznych doznań do tych charakterystycznych dla smakowania likierów – twierdzi barista Segafredo Zanetti Poland.

Peru – majestatyczny płaskowyż

W Peru nie brakuje tropikalnych lasów i pięknych plaż. Sześćdziesiąt procent powierzchni kraju leży w dorzeczu Amazonki, a 14% obszaru zajmują tereny chronione. Na liczącym niemal 2,5 tys. km wybrzeżu nie trudno o rozłożyste palmy, złocisty piasek i turkusowe wody Pacyfiku. Wyobraźnię turystów rozpala jednak przede wszystkim Święta Dolina Inków i górująca nad nią cytadela Machu Picchu. W jej ruinach z zapartym tchem słucha się opowieści o bogu-stwórcy Wirakoczy, ofiarach składanych z ludzi oraz strasznym losie, który spotkał tę cywilizację z rąk hiszpańskich kolonizatorów. To jednak nie jedyne majestatyczne miejsce w Peru. Na południowy wschód od historycznej twierdzy, w kierunku Boliwii, rozciąga się Altiplano – płaskowyż, leżący na poziomie około 3 750 m. Znajduje się na nim Titicaca – położone najwyżej na świecie spławne jezioro. Na tej niezwykłej równinie, w miejscu o szczególnie sprzyjającym klimacie, założono także plantację kawowca. – W kawach le Origini, wytwarzanych z wyselekcjonowanych ziaren pochodzących z peruwiańskiego płaskowyżu, można odnaleźć smakowy ślad tego niezwykłego otoczenia – mówi Grzegorz Staszowski. – Zbudowane dobrze jak Machu Picchu i gładkie jak wody Titicaca w bezwietrzny dzień espresso daje czekoladowo-karmelowy posmak, przypominający, że w Peru uprawia się także kakaowiec – opowiada poetycko barista Segafredo Zanetti Poland. Choć więc pewnie niewielu z nas będzie miało szansę ujrzeć na własne oczy szczyty Andów, posłuchać żyjących w lesie równikowym ptaków i wskoczyć do wody na Copacabanie, możemy zasmakować tych miejsc w filiżance kawy. Wystarczy odrobina wyobraźni.

fot. materiały prasowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s